Okładka - Mężczyzna, który odszedł za wcześnie
literatura brytyjska

Larsson wielkim pisarzem był

Jak na rasowego wielbiciela kryminałów przystało, trylogię Larssona przeczytałam. Z tym większą ciekawością sięgnęłam po biografię autora napisaną przez Barry’ego Forshaw’a.

„Stieg Larsson. Mężczyzna, który odszedł za wcześnie” składa się z kilku rozdziałów, w których autor kreśli nam sylwetkę Larssona. Próbuje odpowiedzieć na pytanie kim był, czym zajmował się jako dziennikarz, jakie były jego poglądy i jaki wpływ miały one na jego powieści. Przytacza wypowiedzi osób, które znały Larssona, wydawcy, rodziny. Książkę wzbogaca o opinie innych autorów kryminałów na temat trylogii „Millennium”. Nie wszystkie wypowiedzi, to pieśni pochwalne jego pisarskich dokonań, nad którymi w zachwytach rozpływała się opinia publiczna. Rozwlekła, momentami nierówna narracja kłuje w oczy wielu doświadczonych pisarzy.

Larsson zapoczątkował chyba popularność skandynawskich kryminałów. Dotychczas znanym na światową skalę szwedzkim pisarzem kryminałów był jedynie Hennig Mankell. Potem nastał czas Larssona, a później poszło już chyba lawinowo i na rynku wydawniczym zaczęły niczym grzyby po deszczu pojawiać się tłumaczenia szwedzkiej literatury kryminalnej.

Stieg Larsson nie doczekał sukcesu serii „Millennium”. Trudno powiedzieć na ile jego życie odbiło się w jego książkach, iloma swoimi cechami obdarzył bohatera swoich trzech książek. Na te i inne pytania próbuje odpowiedzieć Forshaw. Moim zdaniem trochę nieudolnie, ale jak przypuszczam ogromnie trudno napisać książkę o kimś, kto nie może się w niej wypowiedzieć, z kim nie można porozmawiać i skonfrontować swoich przypuszczeń. Niewątpliwym atutem książki jest fakt, że napisana jest sprawnym językiem i poza długaśnymi rozdziałami streszczającymi całą trylogię, czyta się ją szybko. Niemniej całość jest trochę przekombinowana, a doszukiwanie się na siłę związków, drugiego dna i rozważania co autor miał na myśli, można było sobie odpuścić. Książka jest trochę dorabianiem nadzwyczajnej ideologii do czegoś, co mogę się założyć, miało zupełnie zwyczajne motywy.

Z czystej ciekawości po książkę warto sięgnąć. No chyba, że ktoś liczy, że dowie się czegoś więcej o Stiegu Larssonie ponad to, co wszyscy już dawno wiedzieli.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *