literatura australijska

Australijka po włosku

Trochę mam ostatnio zaległości na froncie książkowym, więc czas by wreszcie posunąć sprawy do przodu. A skoro mam taką zasadę, żeby nie sięgać po nic nowego, zanim nie napiszę recenzji przeczytanej książki, to aktualnie nic nie czytam.

„Rzymskie dolce vita” Penelope Green wygrzebałam ze stosu książek zalegających na nocnym stoliku mojej mamy. Celowałam w lekturę idealną na urlop, czyli łatwą, lekką i przyjemną. I na taką trafiłam.

Bohaterką książki jest sama autorka, która będąc u szczytu kariery postanawia zmienić dotychczasowe życie i spełnić swoje największe marzenie – zamieszkać w Rzymie. Opuszcza rodzinę, przyjaciół i wyrusza na podbój swojej upragnionej, włoskiej części Europy.

Nie znając praktycznie języka rozpoczyna życie z dala od Australii w wynajmowanych pokojach, pracując we włoskich knajpach i próbując wskrzesić swoje dziennikarskie życie zawodowe na obczyźnie.

Penelope z wdziękiem opisuje swoje włoskie perypetie. I mimo fatalnej okładki i nieudolnie przetłumaczonemu tytułowi, które kojarzą się raczej z tanim romansidłem, książka jest naprawdę sympatyczna. Podczas lektury czułam się jakbym słuchała opowieści dobrej przyjaciółki, która opowiada z takim zaangażowaniem, że niemal czułam smak tamtejszych potraw i zapach świeżo parzonej kawy.

Chyba pierwszy raz od dawna książka pozytywnie mnie rozczarowała, dlatego sięgnęłam po jej kolejną część. Opowieści Green są moim zdaniem lekturą idealną nie tylko na urlop, ale i zbliżające się wielkimi krokami długie, jesienne wieczory. Zastrzyk pozytywnej energii podany we włoskiej atmosferze gwarantowany.

Polecam!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *